Cthulhu Brittanica, czyli macki przy herbatce.

cbGotowe scenariusze dzielą graczy RPG. Jedni uważają je za przydatne, inni nie dotkną kijem. Osobiście lubię korzystać z gotowych materiałów, ponieważ zawsze łatwiej i szybciej można przerobić je po swojemu, lub dostosować do wymogów własnej drużyny. Oczywiście zaraz znajdą się także przeciwnicy takiego postępowania, zarzucając odtwórczość i brak kreatywności – jak widać, potwierdza się stara prawda: ilu prowadzących tyle pomysłów na grę i jej przygotowanie.

Zew Cthulhu miał do tej pory szczęście jeżeli chodzi o scenariusze wydane w naszym kraju – „Serce Grozy”, czy „Maski Nyarlathotepa”, nie wspominając o genialnym „Horrorze w Orient Ekspresie”.

Jedna z nowych pozycji to zbiór gotowych scenariuszy, których akcja rozgrywa się w różnych epokach w Wielkiej Brytanii. Cthulhu Britannica – bo o nim mowa, to kompletny zestaw opowieści dla Strażnika Tajemnic, który zawiera wszystko, co potrzebne do gry: mapki, handouty, a nawet pre-generowane postacie.

Podręcznik przypisany jest 6. edycji gry, która nie ukazała się w języku polskim (co jednak może ulec zmianie). Osoby posiadające polskie wydanie nie będą jednak miały najmniejszego problemu z dostosowaniem przedstawionych scenariuszy do wcześniejszej mechaniki. Różnice pomiędzy wersjami są niewielkie, stąd nie powinno być problemów przy „wstecznej konwersji”.

Przy recenzowaniu dodatku, jakim jest zestaw przygód, koniecznością jest powstrzymanie się przed zbyt dużą ilością spojlerów, które mogą zniszczyć przyjemność gry. Dlatego też będę starał się pilnować, aby nie zdradzić zbyt wiele.

Zbiór rozpoczyna się przygodą „Bad Company”. To scenariusz osadzony w epoce wiktoriańskiej, a gracze wcielają się w młodych przedstawicieli klasy wyższej, których przyjaciel zaginął. Muszę przyznać, że mamy tutaj kawał dobrego materiału. Świetny opis tamtych czasów oraz stosunków jakie panują w społeczeństwie, dość ciekawy – i nieliniowy – scenariusz, pozostawiający swobodę działania graczom. Dzięki niemu będzie można zarówno poczuć atmosferę salonowych zabaw, jak i dekadencki aspekt epoki, ukryty pod płaszczykiem poprawności i dobrych manier. Miłym smaczkiem w tej przygodzie, jest odniesienie się do wierzeń i legend Wschodniej Europy. Język, którym posługuje się autor jest rzeczowy, dając wystarczającą wiedzę nawet Strażnikom niezbyt zaznajomionym z wiktoriańską Anglią. Muszę nadmienić, że jest to najdłuższy scenariusz w całej książce. A ilość upakowanego w nim materiału i informacji jest spora. Jak dla mnie – świetne pierwsze wrażenie.

Kolejny scenariusz to „Darkness, Descending”. Można powiedzieć, że jest to „typowy” scenariusz do ZC, rozgrywający się w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Wykopaliska, grupa archeologów i Mity. Dla mnie nie był on zbyt porywający, jednak sądzę, że całkiem nieźle nadaje się na wprowadzenie dla nowych osób, lub jako preludium do nowej kampanii. Jest tutaj wszystko czego potrzebuje scenariusz do Zewu i nic ponadto. Dodatkowo – nie każdemu musi się podobać angielska wieś, jednak wystarczy kilka poprawek, aby przenieść scenariusz do innego, bardziej odpowiadającego nam kraju.

„Wrong Turn” to przygoda z którą mam spory problem. Osadzona współcześnie, z graczami wcielającymi się w ekipę telewizyjną, która przygotowuje kolejne miejsce do zdjęć. Z jednej strony – ten scenariusz jest świetny i naprawdę może być przerażający, łącznie z faktem pewnego interesującego twistu. Jednak odnoszę wrażenie, że przy braku dobrego prowadzącego i zbyt małego zaangażowania graczy może się on okazać kompletną klapą. A najważniejsza w całym scenariuszu puenta pozostanie niezrozumiała, lub wręcz pominięta, natomiast gracze wyniosą z sesji tylko pytania w stylu: „Ale co to właściwie miało być?”.

Kolejny na liście jest „King”. Osadzony teoretycznie w niedalekiej przyszłości, może równie dobrze być rozegrany współcześnie. Różnice są naprawdę minimalne. Sesja jest swego rodzaju survival horrorem z Mitami w tle. Początek wydawał mi się bardzo zachęcający (gracze uwięzieni w szpitalu, muszą uciekać), jednak w miarę zagłębiania się w scenariusz okazuje się on bardzo liniowy, oraz niezbyt ciekawy. Pierwsze co mi przyszło do głowy to dungeon crawl w konwencji Mitów, która jest tutaj silnie odczuwalna. Możliwe, że znajdą się osoby, którym taki rodzaj rozgrywki będzie się podobał – dla mnie to było za mało. Całość nadaje się bardziej na jedną scenę, a nie całą przygodę, choć z drugiej strony rozwinięcie tej przygody według sugestii autora, może dać całkiem interesującą i ciekawą kampanię.

Ostatni przedstawiony w książce scenariusz to „My Little Sister Wants You to Suffer”. Całość rozgrywa się w dalekiej przyszłości, a gracze wcielają się w wyrwanych ze śpiączki ludzi z amnezją. Przyznam, że po przeczytaniu, o co tutaj tak naprawdę chodzi od razu zapragnąłem poprowadzić właśnie tę przygodę jako pierwszą. Dostarcza ona mnóstwo zabawy Strażnikowi, a także graczom – choć tym raczej na samym końcu, w wielkim finale. To mocne uderzenie na sam koniec zaprezentowanych scenariuszy, jednak pozostawia u czytającego dobre wspomnienie, które zaciera rozczarowanie po lekturze „Kinga”.

Tak oto prezentują się wszystkie scenariusze w Cthulhu Britannica. Całość wydana jest bardzo solidnie. Co prawda miękka okładka nieco się już powyginała od wożenia jej w torbie, jednak zwalam to na karb dużego formatu. Całość jest czarno-biała, a ilustracje dobrze oddają klimat poszczególnych przygód (rysunki do „Bad Company” stylizowane są na nieco mroczne, podczas gdy te do „Wrong Turn” wyglądają jak grafiki komputerowe) – ten sam zabieg wykorzystano przy wizerunkach postaci i powiem, że sprawdza się to bardzo fajnie.

Co do pomocy dla Strażnika – do większości scenariuszy przygotowano pre-generowane postacie, gdyż założenie jakie przyświecało autorom było takie, iż są to jednorazowe przygody. Patrząc na całość wydaje mi się to dobry pomysłem, ponieważ wplatanie przygód w kampanie mogłoby nastręczyć problemów zarówno natury mechanicznej (brak odpowiednich umiejętności, za niskie współczynniki), jak i w kwestii niektórych założeń (cała grupa to archeolodzy, albo brak wspomnień). Poza przygotowanymi postaciami prowadzący znajdzie też w podręczniku mapki, niezbędne notatki, czy wspomnienia graczy potrzebne w ostatnim scenariuszu.

Oceniając cały podręcznik dostajemy do rąk naprawdę solidny kawałek materiału. Wydaje mi się, że przyda się on do prowadzenia na konwentach, lub w chwili kiedy nie mamy nic przygotowanego, a do przyjazdu graczy pozostała godzina. Język jakim napisany jest podręcznik jest bardzo przystępny, a i nieznajomość np. epoki wiktoriańskiej nie będzie dużym problemem i na sesji nie powinny pojawić się zgrzyty. Należy tez wspomnieć, że podręcznik nie jest specjalnie trudny w odbiorze. Wystarczy poprawna znajomość angielskiego, aby zrozumieć treść przygody, stąd nawet jeżeli nie uważacie się za mistrzów angielskiego nie powinniście mieć problemów z odbiorem treści zawartych w Cthulhu Britannica, co uważam za kolejny plus tej książki. Szczerze polecam tę pozycję wszystkim fanom Zewu Cthulhu.

Recenzja pojawiła się pierwotnie w serwisie Poltergeist.pl

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s