Rotted Capes

pic1643894_mdKiedy na Kickstarterze ruszała zbiórka pieniędzy na ten projekt, od razu mocno się nim zaciekawiłem. Potem – przez nawał pracy – jego śledzenie zeszło na dalszy plan. Kiedy jednak pojawiła się możliwość zrecenzowania Rotted Capes, nie wahałem się ani chwili. Dlaczego? Wystarczy zerknąć na okładkę – supermoce i zombie! Mieszanka, która odpowiednio podana na pewno nie pozostawi nikogo obojętnym – zwłaszcza patrząc na to, jak popularne są obecnie obie te konwencje. Dokładamy do tego różne schematy rozgrywki, dość prostą i szybką mechanikę – i mamy gotowy hit? Dla mnie tak.

Podręcznik wykonany jest bardzo ładnie – twarda oprawa, wszystko w pełnym kolorze. Ilustracje to miks postaci i kadrów w stylu komiksowym. Nie wszystkie ilustracje przypadły mi do gustu, jednak po serii DC Universe poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko. Rotted Capes nie odbiega od standardów – jeśli chodzi o podręcznik i jego jakość jest bardzo dobrze.

W wielkim skrócie – we współczesnym świecie superbohaterowie są zjawiskiem powszechnym. Tak samo jak superłotrzy. Wszystko wydaje się biec zwyczajowym torem: złoczyńcy starają się zdobyć władzę nad światem, a herosi powstrzymują ich w spektakularnych walkach. Praktycznie każde większe miasto posiada swoją drużynę superbohaterów, lub przynajmniej jednego, który jest protektorem danego regionu. Niby nic wielkiego, ktoś powie. Przecież to wszystko już było… ale wtedy właśnie następuje dzień Z. Nie do końca wiadomo co było jego przyczyną: wirus stworzony przez Złą Korporację, obcy, choroba – to leży w gestii prowadzącego. Najważniejsze jest to, że dzień Z nadszedł. Ludzie zaczęli zmieniać się w zombie i atakować sąsiadów. Oczywiście bohaterowie stanęli w obronie zwykłych obywateli – i prawie wszyscy polegli…. a potem powstali jako Super Zombie! Brzmi całkiem nieźle, prawda? Kiedy zacząłem czytać podręcznik, zadałem sobie pytanie: kim są BG? Autorzy szybko wyjaśniają tą kwestię: postacie tworzone przez graczy to tak zwani B-Listers: pomocnicy, pomniejsi bohaterowie, którzy teraz w obliczu braku zawodników z pierwszej ligi stają przed znacznie większymi (i bardziej głodnymi!) wyzwaniami niż do tej pory.

Przyznaję, że prawie każdy setting zaczynam od zgłębienia warstwy fabularnej, mechanikę zostawiając sobie na koniec. I muszę przyznać, że autorzy dali tutaj spore pole do popisu dla zainteresowanych rozgrywką wRotted Capes. Rozdział o prowadzeniu, o świecie i o tym jak prowadzić daje sporo fajnych wątków, dzięki którym rozgrywka nie znudzi się szybko, a żonglowanie klimatem czy konwencją staje się proste i bardzo naturalne.

Prosty przykład: BG zajmują się ochroną jednej z Enklaw, w których chronią się ludzie. Trzeba zdobyć pożywienie (oznacza to wyprawy na tereny Zombie i Super Zombie), trzeba zachować porządek, przydzielić zadania. W końcu – trzeba zdobyć broń, odzież, nawiązać kontakty z innymi Enklawami (czy są przyjazne, czy może rządzi tam Super Łotr, który zamienił obóz w swoje prywatne państwo?), trzeba odpierać ataki Zombie.

Jeżeli jednak wolimy więcej brudu, wystarczy stworzyć drużynę, która porusza się po mieście w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytanie: dlaczego miał miejsce dzień Z? W jaki sposób rozprzestrzenia się wirus / choroba zamieniająca ludzi i superherosów w Zombie? A może drużyna to najemnicy, którzy sprzedają swoje usługi Enklawom? Odwalają brudną robotę? Albo mszczą się za straconych bliskich, przyjaciół, mentorów?

Setting daje sporo różnych możliwości, a to, co wymieniłem powyżej, to tylko niektóre z nich. Mnogość opcji sprawi, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie: od przygód zwykłych i dość słabych bohaterów, aż po epickie rozgrywki, które zaważą na losie świata ogarniętego przez plagę Zombie.

A skoro już przy Zombie jesteśmy – autorzy dali nam świetny przewodnik po informacjach, które zebrano od dnia Z. Opis psychologii przemienionych herosów, ich zachowań, podział terytorialny i strefy wpływów poszczególnych z nich. A także sporo porad, jak unikać kontaktu i jak uciekać przez nieumarłymi bohaterami. Tak, tak – uciekać. Należy pamiętać, że postacie graczy to druga liga. Większość najpotężniejszych bohaterów albo zginęła, albo zniknęła i nikt nie wie co się z nimi stało, albo dołączyła do nieumarłych. Z założenia postacie graczy są od nich znacznie słabsze – nawet w grupie. Dlatego znajomość psychologii i zachowań byłych superbohaterów jest podstawową wiedzą w czasach po zombieapokalipsie.

W podręczniku znajdziemy także rozdziały o samej chorobie / wirusie zmieniającym w nieumarłego – stadia rozwoju choroby, wpływ mechaniczny na daną postać. Co ciekawe – nawet pomimo ugryzienia można nie zamienić się w Zombie. Na samym początku można wypalić ognisko choroby, tak aby nie rozprzestrzeniła się ona w organizmie. Dlatego też superbohaterowie świata Rotted Capes w dalszym ciągu noszą swoje stroje – to nie jest kwestia przynależności, czy szpanu. Pod spandeksem można ukryć wszystkie przypalenia, aby nie były one widoczne dla postronnych obserwatorów.

I na koniec mechanika. Ta bazuje na Arcanis RPG, które w 2012 roku zdobyło nagrodę Origins dla najlepszego systemu. Mechanika – pomimo, że bazuje na wielu różnych kostkach, a nie jak na przykład D&D, tylko na k20 – jest prosta i bardzo szybka. Choć muszę przyznać, że początkowo trzeba nieco liczyć, zwłaszcza przy tworzeniu postaci, ponieważ statystyk jest dość sporo. Jednak jeżeli uporacie się z wyliczeniami, potem wszystko będzie szło już gładko. Każdy z atrybutów (podstawowych jest 8, do tego dochodzą jeszcze takie statystyki jak Obrona, Prędkość, Żywotność) posiada wartość liczbową, do której przypisana jest odpowiednia kostka. Aby zdać test należy rzucić więcej niż Stopień Trudności określany przez prowadzącego, gdzie 15 to ST przeciętnego zadania. Wszystkie umiejętności, moce, przewagi, jak i archetypy modyfikują odpowiednio nasz rzut. Rzucamy 2k10 do tego dodajemy rzut kością przypisaną do danego Atrybutu plus wszystkie modyfikatory, o których pisałem powyżej. Dodatkowo BG dysponują Kośćmi Fabuły (Plot Dice), które można wykorzystywać w testach. Jednakże każde wykorzystanie zabiera nam jedną kość z puli jaką dysponujemy. To ile mamy kości determinuje najniższy Atrybut naszej postaci. Dlatego też wskazane jest wykorzystywać ten dodatkowy bonus tylko w najważniejszych momentach. Kiedy pierwszy raz czytałem zasady wydawało mi się, że koniec końców będziemy rzucać wiadrem kości w czasie sesji. Jednak szybkie testy pokazały, że przy dobrej rozpisce na karcie postaci rzuty i obliczanie wyników nie jest aż tak czasochłonne. Bardzo fajnie stworzony jest zegar inicjatywy, który zdecydowanie przyśpiesza grę, a rzut na inicjatywę wykonuje się tylko na samym początku potyczki. Potem już korzysta się tylko z zegara, w zależności od podjętej akcji zmieniając jego wskazówki (jest to nazewnictwo umowne – wykorzystuje się k12, aby łatwo kontrolować przedział od 1 do 12). Wszystko wydaje się brzmieć dość zagmatwanie, jednak reguły podane są bardzo przejrzyście z dużą ilością przykładów. Jednak samo tworzenie postaci, jak i zarysów świata i koncepcji może nieco potrwać i najlepiej jest przeznaczyć na to osobne spotkanie.

Podsumowując – Rotted Capes jest bardzo fajną i godną polecenia grą. Zwłaszcza miks konwencji superbohaterskiej z zombie wypada ciekawie i nie jest sztampowy, czy naciągany. Komiksowa otoczka, jaka autorzy wprowadzają w całym podręczniku sprawia, że książkę czyta się przyjemnie, a sama rozgrywka może dostarczyć bardzo wiele radości. Polecam z czystym sumieniem zarówno fanom gatunku, jak i ludziom, którzy szukają odskoczni od grania w „czystej” konwencji superbohaterskiej, lub zombieapokalipsy i chcą spróbować czegoś nowego.

Recenzja pojawiła się pierwotnie w serwisie Poltergeist.pl

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s