1-2-3 Bloger/Fejmus #8

1-2-3 bloger-logo-01Jesteśmy w środku supershitstormu związanego z pewnym artykułem opublikowanym w Dużym Formacie.

Na mojej kanapie jednak nic się nie zmienia, kolejne osoby udzielają odpowiedzi na 3 pytania.

Dzisiaj fejmus jakich mało, każdy go zna – a jak go nie zna, to … wiadomo.

Mateusz Wielgosz a.k.a Craven – Węglowy Szowinista, zna się na filmach. Ale głównie zajmuje się nauką. Za dnia doktorant AGH, nocami blogger piszący o nauce i technice. Wspominałem już, że jak się nie znacie na nauce to on Was zaspamuje różnymi mądrymi rzeczami? Gra w RPG, zasiada w kapitule Quentina, sędzia w Pucharze Mistrza Mistrzów. Fajny gość i fejmus.

1. Kiedy zakładałeś Węglowego Szowinistę myślałeś o tym, że notki o grawitacji, kwantach i tym podobnych będą miały wzięcie?

Miałem taką nadzieję. Piszę o rzeczach, które mnie fascynują, zachwycają i miałem nadzieję, że nie jestem w tym odosobniony. Może też, że kogoś uda się zainteresować pewnymi tematami.

Okazało się, że jednak nie jestem jakimś kompletnym wariatem, bo dość szybko okazało się, że teksty popularnonaukowe totalnie przebiły popularnością notki RPGowe lub filmowe. Obecnie wciąż czasem piszę o filmach, ale te notki stanowią jakiś 1% ruchu na blogu.

2. Współpracowałeś przy kilku inicjatywach, można znaleźć Twoje artykuły w almanachach. Jednak chyba dałeś sobie nieco na wstrzymanie z RPG – zostałeś członkiem loży szyderców i tylko obserwujesz fandom?

Składa się na do cała masa czynników. Ten prozaiczny to brak czasu na pisanie. Jeśli mam chwilę, żeby o czymś napisać, sięgam do listy tematów dla Węglowego, która tylko rośnie. Dużo trudniej byłoby napisać coś naprawdę nowego i ciekawego zarazem RPGowo. Blogosferę/fandom obserwuję i może nie szydzę, ale nie ukrywam, że trudno o naprawdę ciekawe teksty. Widzę albo dzielenie włosa na trzydzieści dwoje, albo wałkowanie tematów na które powiedziano już wszystko. No i poszukiwania nowych punktów spornych i zapalnych.

Na szczęście wizyty na konwentach pokazują, że poza warstwą sieciową nie jest tak źle i to wciąż zbieranina świetnych, pozytywnych ludzi. Ostatnio dość często (niemal co tydzień) grywam w RPGi. Do PMMa raczej nie wrócę, bo siedem to dobra liczba. Szczególnie teraz kiedy prowadzę Quentina, na którego co rok przychodzi niemało naprawdę dobrych tekstów. Mam też spore nadzieje związane ze Scenopisaniem, forum dedykowanym do dyskusji i pracy nad scenariuszami i tekstami.

Jestem mniej widoczny, ale jeszcze mnie nie skreślaj ;)

5. Nie myślałeś o współpracy z jakimś dużym portalem zajmującym się technologiami? Nie poszedłeś – z tego co widzę – drogą: jestę blogerę, czekam na gifty i artykuły sponsorowane. Chciałbyś z blogosferą związać się na stałe i zrobić z pisania źródło dochodów, czy raczej pójdziesz w inną stronę ?

Jakbym pisał o ciuchach albo grach może bym się skusił, ale raczej blogerom nie wysyłają bezcennych prototypów robotów czy technologii napędów kosmicznych. Ale może kiedyś załapię się na wycieczkę do CERNu? Nie ma u nas też (przynajmniej jeszcze) kultury zachwytu nauką i techniką, więc ośrodki naukowe nie są specjalnie zainteresowane promowaniem swojej działalności. Spójrz na to jak w prasie funkcjonuje na przykład polski grafen. Wypomina się nasz niebieski laser, albo mówi się o „szansie, którą na pewno zmarnujemy”, albo używa się z tej okazji do jakiegoś strzału politycznego w jedną  lub drugą stronę. Myślę jednak, że to powoli się zmienia.

Co do dużych portali – boję się takiej współpracy bo mogłaby być ślepym zaułkiem. Pisałbym tam dopóki by się mną nie znudzili albo odwrotnie. Węglowy Szowinista daje mi „tożsamość” z którą mogę się rozwijać. Gdybym pisał do jakiegoś dużego portalu pewnie nie dostałbym propozycji pisania do Nowej Fantastyki czy Literadaru.

Gdybyś mi powiedział, że mogę od jutra zarabiać na popularyzowaniu nauki tak, by (choćby skromnie) wyżyć wszedłbym w to bez chwili namysłu. Popularyzacja nauki nie jest jednak u nas traktowana jak naprawdę ważnego. Nie funkcjonuje u nas nawet polski odpowiednik terminu „scientific literacy”. A szkoda. Miło jednak widzieć, że strona Elise Andrew „I fucking love science” ma ponad 11 milionów lajków.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s