Miesiąc: Kwiecień 2014

1-2-3 Bloger/Fejmus #12

1-2-3 bloger-logo-01Dziś będzie … powoli ;)

Bardzo ciekawa postać – inteligentny gość, także bardzo spokojny. I bardzo, bardzo sympatyczny. Muszę przyznać, że dał mi kilka rad jako blogowemu świeżakowi, za co mu dziękuję!

Łukasz Maludy a.k.a ChavezBloger, Game developer, człowiek od wszystkiego w ekipie Ramela. Kiedyś związany z polter.pl, ale to było dawno temu i nie prawda. Słucha Comy (nigdy nie rozumiałem fenomenu tego zespołu), konsolowiec (ale każual) i mistrz celnej uwagi, oraz ciętej riposty – zwłaszcza na fejsie.

1. Twój blog jest taki….wolny ;) – skąd pomysł? Jak traktujesz pisanie? Bardziej dla siebie, czy jednak chciałbyś mieć z tego jakieś korzyści?

Bo to jedno z moich haseł życiowych :) Zauważ że dzisiaj wszyscy gdzieś się spieszą, ciągle zapatrzeni w swoje małe ekraniki. Szybciej, więcej, dalej. A ja jestem z natury przekorny. Zresztą zobacz o czym piszę – różnego rodzaju kultura i rozrywka. Jasne, gry i filmy są niby „szybkie”, ale u mnie sporo jest też o książkach. A na czytanie trzeba już poświęcić nieco czasu, złapać oddech.

A blogować zaczynałem w czasach zamierzchłych, bo gdzieś w 2007 albo 2008 roku. Potem miałem długą przerwę i dopiero niedawno postanowiłem „wrócić”. A po co? Chyba żeby nie zapomnieć jak się piszę. Plus to uczy pewnej samodyscypliny. Założyłem sobię regularne wpisy i w końcu udało mi się osiągnąć własne tempo – dwa wpisy tygodniowo. Nie za dużo, nie za mało.

A korzyści? Nawiązałem kilka fajnych znajomości, powoli rośnie też liczba czytelników, więc jest dobrze. Jakkolwiek modnie by to teraz nie brzmiało – tak być na anty – nie żyję z bloga, nie mam zamiaru z niego się utrzymywać. Totalnie hobbystycznie go prowadzę.

2. Grywasz w Diablo na konsoli ze swoją połowicą. Widziałem, że wspierasz akcje crowdfundingowe – ale czy grasz jeszcze w papierowe RPG ?

My ogólnie w dużo gier gramy wspólnie :) Szczególnie polecamy wszystkim serię Lego – świetna zabawa. Co do finansowania społecznościowego – tak jakoś wyszło :) Jeśli to może pomóc komuś zrealizować swoje marzenia a dodatkowo dać mi coś fajnego, to czemu nie?

A co do RPG, to od jakiegoś czasu staram się właśnie wrócić do grania – niestety z negatywnym skutkiem. Pozostaje mi więc być starym zrzędliwym tetrykiem i jedynie czytanie tego co wychodzi. Bo brak grania nie oznacza że nie interesuję się co wychodzi i co jest teraz „na topie”. Wiesz, pocieszam się że kiedyś przyjdzie dzień i będzie u mnie jak z muzyką, gdzie też po wielu latach słuchania wróciłem do jej tworzenia.

3. Jesteś zwolennikiem i fanem czytników, Kindle i tym podobnej rozrywki – współpracujesz z Woblink’iem – czy możesz w kilku krótkich zdaniach zareklamować i przybliżyć ideę ludziom, którzy są przywiązani do tradycyjnych książek? 

Dzień bez reklamy Woblinka dniem straconym :) Prawda jest taka, że dopóki nie zobaczy się na żywo jak wygląda e-ink to ciężko zrozumieć jego fenomen. Sam przez lata przecież przekopałem setki papierowych wydań. A dzisiaj już sobie nie wyobrażam targania tego wszystkiego ze sobą. I tak, też byłem fetyszystą zapachu książki. Po prostu doszedłem do wniosku, że treść jest ważniejsza od formy. No i wygoda.

Przy czym to nie jest też tak, że w ogóle przestałem kupować papier. Ciągle są wydania – najczęściej w twardej oprawie – które po prostu chce mieć na półce bo ładnie wyglądają. Ale do samego „czytania” i tak wtedy szukam ebooka.

Ludzie przy tym często mylą pojęcia. Słyszą o wydaniach elektronicznych i myśla o tym, jak to jest czytać PDF-a na tablecie. Dlatego mówię – zobaczyć e-ink na żywo. To po prostu wygląda jak jedna strona wyrwana z książki. A do tego najnowsze czytniki mają jeszcze coraz lepsze podświetlenie, więc odpada problem dodatkowej lampki.

Zupełnie dodatkowo dodam tylko, że odkąd mam Kindla ilość przeczytanych książek wzrosła u mnie znacznie.

1-2-3 Bloger/Fejmus #11

1-2-3 bloger-logo-01Hy, Hy, Hy – zaczynamy drugą dziesiątkę i to bardzo, bardzo fajną osobą. Jest dla mnie postacią speca, który trzymając się na uboczu konsekwentnie robi swoje. Dodatkowo zna się na tym co robi, nie mówi, że mojsze lepsze niż twojsze. No i uwielbiam jego raporty z sesji. Jeden z tych blogerów, którzy piszą regularnie – coś czego mam nadzieję, że mi nie zabraknie. Ponoć sprawiłem mu ogromną przyjemność zaproszeniem na swoją kanapę, więc nie przedłużam.

Marcin Roszkowski a.k.a PaladynBloger, tłumacz, Pan Paladyn, Fan D&D i znawca świata Athasu. Prywatnie – stary metal, bardzo spokojny, jak na warunki naszego fundomu, człowiek który ze szczytu swojej góry bacznie obserwuje wszelakiego rodzaju przepychanki. Bardzo fajna postać! 

1. Wiem – bo sam mi kiedyś napisałeś – że nie angażujesz się w kłótnie, przepychanki i tym podobne rzeczy, jakie wstrząsają światkiem RPG. Obserwując to wszystko z boku – jak opisałbyś polski fandom RPG. 

Polski fandom niespecjalnie różni się od zachodniego, jest tylko mniejszy. Znajdą się w nim ludzie sensowni i tacy, którzy zbyt poważnie biorą swoją „internetową personę”. Kłótnie, które wstrząsają nim od czasu do czasu też nie są niczym niezwykłym, w każdym środowisku pojawiają się kontrowersje. Bawi mnie za to, jak poważnie ludzie je traktują, straszenie pozwami, robienie screenshotów, to nie jest dowód powagi, a dziecinady. Jedyne co mnie martwi, to brak dyskusji. Wygląda ona tak, że większość jej uczestników wygłasza opinie ex cathedra, jak prawdę objawioną i nie dopuszcza do rozmowy, traktując ją jak atak. Ale do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć.

2. Czy czujesz się fejmusem? Pytam ze względu na to iż twój blog jest znany, czytany, a Ty sam zajmowałeś się tłumaczeniem RPG, więc ludzie Cię znają. 

Ani trochę. Jestem facetem, który miał to szczęście, że urodził się pod koniec lat 70-tych i było mu dane obserwować pewne rzeczy własnymi oczyma. Walczyłem o podręczniki, chłonąłem je w całości, raz po raz czytając od deski do deski i teraz mogę się podzielić młodzieńczą fascynacją. Byłem ogromni zaskoczony liczny gronem słuchaczy podczas mojej prelekcji o ewolucji Dark Suna i podobnie jak Twoją propozycją wywiadu. To mi uświadamia, że ciąży na mnie odpowiedzialność rzetelnego i starannego pisania. Natomiast nie czuję się fajmusem. No, może piko celebrytą, jako to określił jeden z moich przyjaciół :-) 

3. Czym jest dla Ciebie prowadzenie bloga – dlaczego taka forma. Czy czerpiesz jakieś korzyści materialne? Współpracujesz z jakimiś firmami, które zapewniają Ci na przykład dopływ podręczników ? 

Blog jest czysto prywatną inicjatywą. Podręczniki kupuję sam,nikt mnie nie sponsoruje. Pisuję do kilku periodyków, ale tam też panuje zasada, że samemu opłaca się materiał do recenzji. Cóż, prowadzenie bloga to dziennikarstwo obywatelskie ze wszystkimi tego zaletami i wadami. Z jednej strony trzeba pomieść nakłady, z drugiej nie muszę się przejmować tym, że jakiś wydawca mnie pozwie za nieprzychylną recenzję. Zresztą, funkcjonuję w takiej niszy, że nikomu by się nie opłacało dawać podręczników do recenzji, co expressis verbis napisało mi pewne polskie wydawnictwo z planami na szeroką game podręczników RPG. Forma wzięła się stąd, że własnej strony raczej nie postawię, a blogger oferował pewne rozwiązania w prostej, idiotenodpornej formie. Pisanie jest dla mnie pewnego rodzaju nałogiem, czasami treści wylewają się na klawiaturę nieprzerwanym strumieniem, gorzej, że ostatnio dramatyczne brakuje mi czasu. O czym przekonałeś się Ty, czekając na moja odpowiedź.

Hall of Games – kolejne targi we Wrocławiu

Właśnie dostałem informacje o bardzo ciekawych targach, jakie będą miały miejsce we wrocławskiej Hali Stulecia w listopadzie tego roku.

To po zeszłorocznym FantasyEXPO kolejna ciekawa i mam nadzieję, że cykliczna impreza, która zagości w branżowym kalendarzu!  Poniżej znajdziecie informację prasową odnośnie całej imprezy.

hog

 

HALL OF GAMES 2014

WIELKIE ŚWIĘTO GIER W STOLICY DOLNEGO ŚLĄSKA!

W dniach 14 – 16.11.2014 we wrocławskiej Hali Stulecia odbędzie się pierwsza edycja targów gier komputerowych Hall of Games 2014. To wyjątkowe wydarzenie skupi w jednym miejscu największych producentów, wydawców i dystrybutorów gier wideo i oprogramowania. Na imprezie nie zabraknie nowinek technologicznych, sprzętu i akcesoriów gamingowych. Dodatkową atrakcją będzie jeden z największych zlotów fanów gier planszowych w Polsce.

Hall of Games to trzy dni świetnej zabawy! Na targach będzie można zagrać w najnowsze gry komputerowe i wideo, obejrzeć prezentacje nadchodzących produkcji, wysłuchać interesujących wykładów dotyczących pracy w gamedevie. Uczestnicy będą też mogli zasięgnąć opinii specjalistów z branży odnośnie nurtujących ich zagadnień w trakcie paneli dyskusyjnych czy też sprawdzić swoje umiejętności podczas warsztatów. Dodatkowe atrakcje specjalne to między innymi konkurs Cosplay, wieczorne turnieje e-sportowe i nocny maraton trailerów i filmów w sali kinowej Kompleksu Hali Stulecia.
W trakcie imprezy miejsce będzie miała premiera „Gry o Wrocławiu”, na której wykonanie konkurs ogłosiło Biuro Festiwalowe Impart WROCŁAW 2016. Więcej szczegółów o konkursie: www.wroclaw2016.pl

Do Hali Stulecia będzie można przybyć ze swoimi pociechami – powstaje dla nich specjalna strefa edukacyjna, w której dzieci będą mogły spędzić czas pod okiem doświadczonych animatorów. W tym czasie Rodzice będą mogli zanurzyć się w świat elektronicznej rozrywki bez żadnych ograniczeń.

W całą imprezę zaangażowane jest Wydawnictwo Techland i CD Action.

Nie jestem za stary!

AI templateDo napisania tej notki popchnęła mnie lektura „Jesteś za stary” na blogu jestemgeekiem.pl I od razu zastrzegam, że zgadzam się ze wszystkim co napisała tam Nadya. Ale zacząłem się zastanawiać, jak to jest w moich kręgach socjalnych. Spojrzałem sobie na swoich przyjaciół – bliższych i dalszych – rozpatrując podejście do hobby, pasji, zainteresowań.

I nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać Większość moich znajomych jest w jakiś sposób zarażona szeroko pojętą fantastyką – czy to poprzez książki, gry video, czy seriale/filmy. Od niedawna kilkoro z nich wciągnęło się w RPG – poniekąd na własne życzenie. Można powiedzieć, że moi znajomi to hermetyczny krąg – ale to tylko pozory. Każde z nas zajmuje się czymś innym, choć w wielu siedzi w tak zwanej „branży kreatywnej”.

Zacząłem analizować momenty kiedy spotykałem ich na swojej drodze, kiedy rozmawialiśmy o czymś innym niż praca. I nagle okazuje się, że te elementy, które wymienia Nadya nie mają miejsca. Nikt nie patrzy się dziwnie, nikt nie wyzywa od dzieci. Bynajmniej nikt nie mówi, że jest to ogłupiające! Choć nie – podczas ostatniej sobotniej partyjki w Talizman doszliśmy do wniosku, że nasze mózgi pochłaniają wiedzę średnio użyteczną, ale niezwykle przyjemną jak instrukcja do gry wyryta na pamięć.

Kiedyś kiedy byłem młodszy oczywiście spotykałem się z tym, że ludzie patrzyli na mnie jak na dziwaka – czyta książki o elfach, gra w TE gry. Co za dziwak. Ale z wiekiem zmienia się nastawienie ludzi. Mam wrażenie,  że jest to spowodowane tym iż fantastyka wchodzi do świadomości ludzi z wielkim impetem. Duża zasługa w tym Gry o Tron, czy Wiedźmina. Ale mówienie o innych gałęziach naszego hobby, czy rozrywek jakim się oddajemy nie wywołuje już tak wielkiego zdziwienia wśród moich rówieśników – każdy gdzieś słyszał, liznął, coś oglądał. I dzięki temu jest bardziej zainteresowany, niż zdziwiony tym co mam do powiedzenia, czy do pokazania.

I to jest właśnie piękne w dzisiejszych czasach – można pozostać dużym dzieckiem, pasjonować się supersami, grać w RPG, czy pykać w Diablo (najlepiej ze swoją dziewczyną, albo znajomymi), a poznani ludzie i znajomi nie wezmą Cię za freaka, czy nie daj Boże – wyznawce szatana.

Żyć nie umierać.

1-2-3 Bloger/Fejmus #10

1-2-3 bloger-logo-01Dzisiaj mały jubileusz! Dziesiąta odsłona! (W sumie oszukany, bo powinien wypaść za tydzień.)

Dziś na kanapie wylądował Krzysztof Kaźmierczak, osoba która jest (lub była, bo sława przemija, więc zależy jak się na to spojrzy) dość kontrowersyjną postacią w polskim śfiatku erpegie. Zastanawiam się właśnie nad tym, aby przepytać kilka takowych kontrowersyjnych postaci – pozdro dla kumatych, Ci co mają wiedzieć o kogo chodzi to wiedzą ;)

Krzysztof Kaźmierczak a.k.a Krzemieńbloger i bloger, troll, zarządca agregatora Blogi RPG. Miłośnik DnD w czwartej odsłonie, czyli wersji figurkowej. Znienawidzony przez sporą część fundomu. Prywatnie bardzo fajny koleś, co oznacza, że zyskuje przy bliższym poznaniu.

1. Prowadzisz bloga – to bardziej dla siebie, czy chcesz być uznanym blogerem cytowanym przez branżowe media?

Trudno powiedzieć, żebym prowadził bloga, moje pierwsze dziecko czyli Moje RPG leży martwe od wielu miesięcy. Gdy umieszczałem tam wpisy, robiłem to dla siebie i moich drużyn, okazjonalnie przelewając w notkach swoje spostrzeżenia o RPG tak bardziej ogólnie, dla wszystkich. Wątpię bym był kiedyś cytowany przez branżowe media, mam koszmarny styl pisania i przeklinam cały czas. Na serio zdziwiłem się gdy mój hejterski tekst o sytuacji RPG w Polsce miał się pojawić w antologii Karnawału Blogowego. Obecnie pomału rozkręcam drugi blog Kuźnię Krzemienia, z mocnym postanowieniem by wrzucać tam tylko materiały, które w jakiś sposób mogą się przydać do gry.

2. Dlaczego tak nie lubisz Poltera?

Nie lubię to za dużo powiedziane, ja go zwyczajnie nie traktuje poważnie. Portal mieniący się największym tego typu w Polsce, a w dziale RPG dostajemy przeklejki z newsów Paizo i WotC. Jak ktoś ma RSS tych wydawców to może pominąć odwiedzanie Poltera. Nie zawsze tak było, wystarczy wejść w archiwum przygód i dodatków by zobaczyć, że kiedyś na Polterze pojawiały się dobre teksty o RPG, przygody, dodatki. Rozumiem, że zawartość zależy od użytkowników, ale jak ci produkują badziewie to lepiej byłoby zwinąć ten jeden czy dwa działy i całą parę włożyć w to co przynosi zyski. Z dobrego źródła wiem, że Polter to nie RPG tylko książki, film i gry, co prawda tam też posucha, ale temu źródłu należy wierzyć ;-)

3. Widziałem, że grasz w Dragon Age RPG – możesz powiedzieć conieco na temat tego settingu? Opłaca się inwestować ?

Dragon Age RPG to obecnie dwa zestawy pudełkowe. Każdy zawiera książeczkę dla graczy, książeczkę dla MG i dodatki w postaci kostek, pregenów i mapy. Uważam, że to bardzo dobra gra o prostej mechanice. Spokojnie mogłaby zastąpić wielbionego u nas Warhammera. Dragon Age mimo pewnej dawki heroizmu to dark fantasy. Bohaterowie nie potrafią na początku zbyt wiele i nawet tysiące punktów doświadczenia nie sprawią, że zaczną nagle pokonywać całe armie. Co się zaś tyczy samego settingu to jest wiernie przeniesiony z gier komputerowych, ale nie trzeba ich w ogóle znać by się dobrze bawić. W porównaniu z wersją komputerową Dragon Age RPG to takie low fantasy, w którym bohaterowie w deszczu wędrują od przygody do przygody. Z gier komputerowych przeniesiono dość dokładnie opis ras i nacji, mamy elfy jako obywateli drugiej kategorii, nielubianych magów i wszędobylski kościół, który tylko patrzy kogo by tu zjarać na stosie. Całość podlano sosem zagrożenia w postaci nadciągającego kolejnego Blighta i wysypu Darkspawnów. Są jednak pewne różnice, magia na przykład w wersji papierowej nijak się ma do tej z gry komputerowej, jest zwyczajnie słabsza. Dość powiedzieć, że jednym z najpotężniejszych efektów jakie może zrobić mag podczas walki to przewrócić kilku wrogów i na chwilę ich ogłuszyć. Nawet potężne czary do jakich mamy dostęp w drugim zestawie nie czynią nagle magii potężną. W porównaniu do takiego Pathfindera gdzie wysokopoziomowe czary wykręcają wrogom trzewia, Dragon Age jawi się niemal jak realistyczne średniowiecze ;-)

1-2-3 Bloger/Fejmus #9

1-2-3 bloger-logo-01Dziś na kanapie ląduje Jacek Gołębiowski. Odpowiedział mi na wszystkie pytania i sam musiałem dokonać selekcji trzech, które Wam zaprezentuje. Nie załapało się pytanie o plany wydawnicze, bo Darken nie chciał nic zdradzić ;)

Enjoy!

Jacek Gołębiewski a.k.a Darken – wydawca i popularyzator gier RPG. Zdobywca Identyfikatoru Pyrkonu w kategorii gry. Maczał palce w TSOY, S/LAY w/ME, Przetrwaliście Zagładę, Opowieści z Karczmy – wszystko z jego wydawnictwa Gindie. Współpracuje z Fajne RPG. Spec od crowdfundingu związanego z RPG. Fejmus i bloger – zdecydowanie bardziej Fejmus.

1.Czy sprzedawanie broszurki, która ma dosłownie k10 stron [S/LAY w/ME] to dobry pomysł? Co jest takiego fajnego w tym systemie, że ludzie będą/chcą go kupić ?

Oczywiście, że dobry. Gra jest naprawdę dobra, a ludzie głosując portfelem dali mi 4000 z hakiem złotych. Bardzo dużo rozbija się o dwie rzeczy – mega wyrazistą tematykę oraz wielkość. Gra o bohaterze, który dąży do celu a Potwór i Kochanek stara się go od tego odciągnąć. O czym są inne gry? Często o drużynie bohaterów, która ma przygody. Gier typu drugiego są tysiące, a pierwszego? Heh.
Wielkość to ciekawa rzecz, bo niby ludzie chcą A4, kilkaset stron, kolor, kredę i twardą oprawę, a potem jakoś nie ma chętnych do kupna. Wiele osób wkurza się na długość instrukcji do gier planszowych, bo chcą grać a nie czytać zasady. I chyba ma to zastosowanie w grach fabularnych.

2. Jak to jest być fejmusem przez duże Fe. Identyfikator Pyrkonu, wydawnictwo, rozpoznawalna twarz, ludzie robiący sobie z Tobą fotki, które lądują na fejsie. Przeszkadza Ci to czy pomaga?

Oczywiście, że pomaga. Długo pracowałem, aby być człowiekiem kojarzonym z pewnymi konkretnymi ideami. Dzięki temu, kiedy pokazuje nową rzeczy, nie muszę tłumaczyć się od podstaw po co to robię, ale mogę skoncentrować się na pokazaniu fajnych elementów tego, co prezentuje.

3. Żyjesz z RPGów? Czy masz pracę/utrzymują Cię rodzice/wygrałeś w Totka?

Żyję z RPGów, ale nie tylko z rzeczy które wydaje. Obozy RPG są sporym boostem dla mnie. Generalnie jednak, coraz mniej robię fuch dodatków a coraz bardziej mogę skupiać się na właściwej pracy.

The Grand Budapest Hotel

7591501.3Z zasady nie chodzę do kina na filmy, które nie niosą za sobą wybuchów, dymu, laserów i efektów specjalnych przez duże E. Tym razem jednak skuszony doborowym towrzystwem wybrałem się na The Grand Budapest Hotel Wesa Andersona.

Ta notka nie będzie długa, ale napiszę kilka rzeczy:

– Brakowało mi Tima Roth’a jako boya z 4 pokoi Tarantino. Wydaje mi się, że rola Igora, który zawiaduje windą byłaby dla niego idealna! W jednej ze scen to w jaki sposób stoi Paul Schlase idealnie oddaje postać Rotha w 4 Pokojach.

– I w sumie to wszystkie rzeczy jakie mógłbym zarzucić temu filmowi, więc teraz nieco o tym co jest w tym filmie świetnego.

– Genialnie prowadzona kamera – Anderson jest fetyszystą symetrii w swoich obrazach. Widać to od pierwszej sceny, daje genialne obrazki, momentami niesamowicie surrealistyczne, wręcz bajkowe (jak scena kiedy bohaterowie wybiegają z kolejki).

– Ralph Fiennes gra jedną z lepszych ostatnio ról. Jest bardzo dobrym aktorem, a kreacja Monsieur Gustave pozwala mu bawić się rolą w najlepsze. Widać, że Fiennes świetnie bawi się kreując swojego bohatera i wychodzi mu to tylko na dobre.

– Towarzyszący mu Tony Revolori także staje na wysokości zadania. Jest niesamowitym sidekick’iem Monsieur Gustave, momentami dorównując bardziej doświadczonemu koledze.

– Plejada gwiazd jaką można zobaczyć w filmie powoduje wrażenie superprodukcji, którą ten film nie do końca jest. Niektórzy (jak Bill Murray) pojawia się na ekranie na dosłownie kilka minut, jednak tworzą oni świetne i idealnie wpasowane w historie kreacje. No i Harvey Keitel. Dosłownie poplułem się w kinie, kiedy pojawił się na ekranie.

– Język – muszę, po prostu muszę o tym wspomnieć. Dialogi, a także rodzaj angielskiego, jakim posługują się aktorzy. Bajeczna sprawa. Akcenty, całe zdania, momentami genialne dialogi i sceny (jak chociażby rozmowa głównych bohaterów po ucieczce z więzienia).

– No i na koniec sama historia. Śmieszna, momentami niesamowicie surrealistyczna, a jednak bardzo prosta. I totalnie to w niczym nie przeszkadza! Film wchłania się na raz. Nie ma zbędnych dłużyzn (a te które mają miejsce, są zamierzone i dobrze wpasowane). Jeżeli możecie – idźcie.

Gorąco polecam.