Czy Nathan Drake jest rasowym Tomb Riderem?

Dawno już chciałem napisać ten tekst. Jakoś się nie złożyło na żaden Karnawał Blogowy, więc notka powstaje teraz na spokojnie w czasie podróży.
W chwili obecnej w wirtualnym świecie dwójka bohaterów zmaga się ze sobą o to, kto zastąpi Indianę Jonesa jako najlepszy, jedyny i niepowtarzalny  Zdobywca Skarbów Wszelakich i Ten Który Plądruje Grobowce Wszelakie. Mamy tutaj także starcie z rodzaju dżender – wszak rywalizują kobieta i mężczyzna.
Wszyscy muszą mi wybaczyć, jeżeli pominąłem Waszego bohatera, który mógłby nagle rozbić ten tandem, ale po prostu nie widzę na wirtualnym polu nikogo innego. A zarówno Lara Croft – znana wszystkim doskonale Pani archeolog, o której piersiach napisano już chyba wszystko (łącznie z ekranizacją, choć piosenki chyba nie było) i Nathan Drake – potomek Sir Francisa Drake’a [jak twierdzi], szelmowski i uwodzicielski poszukiwacz skarbów, któremu zawsze coś, albo ktoś staje na drodze.

008

Lara w 2013 roku doczekała się rebootu serii, czym zaskarbiła sobie sympatię wśród wielu moich znajomych. I właśnie – wiele osób zachwycało się nowym tytułem. Sam nie zwracałem uwagi na ten tytuł uwagi przez długi okres czasu – w końcu kiedy do niego usiadłem przeszedłem praktycznie jednym duszkiem. Kiedy jednak skończyłem, ogarnęło mnie pewne strasznie męczące uczucie. Już? Dlaczego tak mało samego Tomb [no bo please – rozwiązywanie zagadek w kryptach, które w sumie są swego rodzaju bonusem to trochę za mało]. Survival pełną gębą z bandą psycholi w tle i odrobiną metafizyki, czy wierzeń i mitów. A sama Lara? Jej transformacja z przerażonego dziecięcia w twardą zabójczynię [inaczej nie da się tego określić] była dla wielu – a tak przynajmniej wynika z dyskusji w internetach – ważnym i bardzo ciekawym wątkiem. Osobiście prawie tego nie zauważyłem – czynnikiem, który uświadamiał mi zmianę w pannie Croft była  zmniejszająca się ilość chlipania i powtarzania, że to „niemożliwe”. Przepraszam wszystkich – takie są moje odczucia. Sama gra owszem – jest świetna, ale za wcześnie jest jeszcze stawiać Larę ponad Nathanem. Może po kolejnej odsłonie to się zmieni – ale oglądając trailer z E3 bardo w to wątpię. Wydaje się, że twórcy i osoby odpowiedzialne za nową odsłonę wolą stawiać na realizm, mrok i tym podobne. A trochę – przynajmniej mi – szkoda tego, że seria idzie właśnie w tą stronę.

Dlaczego?

3645059-original

Bo walka toczy się o schedę po Henrym Jonesie Juniorze! Tutaj trzeba być zabawnym, mieć wiedzę, mnóstwo szczęścia i pełen magazynek. A to wszystko ma Nathan Drake, do tego ma jeszcze – jeśli wierzyć Adze – zawadiacki uśmiech. Sypie żartami z rękawa, odnajduje skarby, które nie są specjalnie popularne i niezbyt często przewijają się w mainstreamie. Tutaj mamy do czynienia z rozrywką w najczystszej postaci. Genialne dialogi, świetne cut scenki i sama rozrywka, która po prostu wciąga, ze względu na prostą, ale bardzo sprawnie napisaną historię. „Crap” w wykonaniu Drake’a jest jednym z moich ulubionych przekleństw znanego mi bohatera, natomiast scena z drugiej części Uncharted, gdy bohater wspina się po zwisającym z przepaści wagonie jest po prostu genialna. Zawsze powtarzałem, że wszystkie gry Naughty Dog napisane są w taki sposób, że wystarczy podstawić aktorów, domontować kilka scen walki i można to śmiało puszczać w kinie. Nawet dialogów nie trzeba zmieniać jakoś specjalnie. W tym przypadku mamy właśnie tą lekkość, której zrebootowanej Larze nieco brakuje. Tak się zastanawiałem, czy nie powinni zrobić jej odrobinę cyniczną, może ze szczyptą czarnego humoru. To na pewno urozmaiciło by tą postać i dodało luzu, którym gry z serii Uncharted wręcz – w moim przekonaniu – ociekają.

Nie wiem – możliwe, że się mylę i tylko przeszłość Tomb Ridera kazała mi zestawić  tą dwójkę razem – ze względu na zainteresowania i hmmm zawód jakim parają się protagoniści w tych tytułach. Te gry oczywiście się od siebie różnią, zamysł jest nieco inny, tak samo jak klimat. A szkoda, bo chciałbym zestawić je ze sobą w tym samym wymiarze i w końcu wyłonić Ostatecznego Zwycięzcę.

W chwili obecnej jest nim zdecydowanie Nathan Drake – ale to tylko dlatego, że ciężki klimat nowego Tomb Ridera nie do końca mi leży. Tak samo jak sama historia, której w moim przekonaniu czegoś brakowało.

Ale poczekajmy – trailery kolejnych części zaprezentowane na E3 w tym roku, pozwalają snuć domysły, że może jednak te gry się do siebie klimatem zbliżą. Czas pokaże.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s