Wszystkie fetysze Majkela Beja.

Michael Bay – człowiek, który wysadził Biały Dom przy pomocy kosmicznego talerza, zmusił Bruce’a Willis’a do zabawy w górnika na zagrażającej Ziemi komecie, czy innym asteroidzie. Znany z wybuchów, wybuchów, no i swojego zamiłowania do wybuchów. W Internetach znajdziemy wiele filmików, które pokazują, czym jest Michael Bay’s Style!
Ale co najważniejsze dla tej notki – pan Bay dał nam porządną ekranizację Transformerów. I za to należy mu się miejsce w historii kina, ponieważ pierwsze dwie (no dobra – trzecia tak w połowie) ekranizacje przygód wielkich robotów. Dostaliśmy tam wszystko – humor, świetną akcję, wszystkie – przynajmniej moje – ukochane roboty, genialne efekty no i walki. O wybuchach nie wspominam, bo to oczywiste.

Transformers-4-Poster-Preview_1403802743

Kiedy pojawiły się przecieki o nowej części Transformerów, byłem nieco sceptycznie nastawiony – patrząc na część trzecią – ale kiedy zobaczyłem pierwsze przecieki o tym, że pojawią się Dinoboty to od razu wszystkie moje obawy poszły w kąt. DINOBOTY! Damn! Będzie się działo! A potem zobaczyłem Optimusa na Grimlocku – to powinno być dla mnie pierwsze ostrzeżenie, bo Optimus miał miecz, ale inny niż ostrze którym posługiwał się wcześniej. A potem poszedłem do kina…

No i khem, tego – nie idźcie. Poważnie. Jak stwierdził kolega Pajonk „No niestety… Nie sądzilem że kiedyś to powiem ale jest za dużo akcji… Wszystkiego jest za dużo… No a najgorsze jest to że pomiędzy scenami akcji jest albo dramatycznie płytko albo dramatycznie głupio albo dramatycznie nudno…” Zgadzam się z nim. Generalnie zacznijmy od tego, że film jest po prostu za długi. 2,5 godziny praktycznie ciągłego nawalania, zmiksowane z amerykańską flagą i nędznymi tekstami. Tak jak na początku siedzi się ze szczęką w podłodze (no bo nowe Autoboty, Lockdown – który nie jest specjalnie znaną postacią, ale wygląda OSOM) to w miarę upływu czasu szybko osacza nas znużenie. No bo ile można? Nie ratuje tego nawet humor (który jest akurat ok, choć nie najwyższych lotów), czy właśnie efekty, które po pewnym czasie dają nam po ryju swoim nadmiarem.
Aha – w poprzednich częściach historia też może nie trzymała się jakoś super kupy, ale w tej części nawalono taką ilość różnych historii, że dziura goni dziurę, brak logiki wykręca nam ręce, a głupota funduje nelsona godnego olimpijskiego mistrza.

age-of-extinction-transformers-4-bumblebee-wallpaper-hd

No bo tak – weźmy na tapetę samego Optimusa:
– jest jednym z legendarnych Prime’ów (to czemu do cholery wygląda inaczej niż reszta?) – część druga
– jest Królem Arturem Autobotów, który miał swój zakon rycerzy? – część czwarta
– boję się pomyśleć co dalej wymyślą scenarzyści….
– w jednej z pierwszych scen Prime mówi, że tylko Autoboty mogą go naprawić, po czym w czasie ucieczki skanuje ciężarówkę, w którą się zamienia, a potem transformując się w robota jest już czyściutki, zdolny do walki i w ogóle cacy.
– No i pamiętacie jak Jetfire oddaje Prime’owi części, żeby mógł latać w drugiej części? Teraz spoko – Prime ma odrzutowe buty, które pozwalają mu lecieć w kosmos. No ja jebie – prawie jak Neo w pierwszym Matrixie tylko na większą skalę…
– Na koniec jeszcze jedna rzecz. Dlaczego Pozostałe przy życiu Autoboty i Lockdown (którego gęba transformuje się w karabin snajperski – WTF!?) mają ludzkie twarze, a Bee i Prime nie?

Transformers-4-Age-of-Extinction-Hound-in-Robot-Mode

I można tak nadal. Aha – żeby nie było. Wątek Dinobotów przemilczę. Koniec, kropka, nic więcej nie powiem.

Ale kilka rzeczy mi się podobało.
– Genialna miejscówka w Chinach. Blokowisko robi wrażenie chyba nawet większe niż brazylijska Fawela. Przynajmniej z zewnątrz.
– Podobały mi się fury w które się transformowali.
– Podobał mi się Crosshairs i jego płaszcz.
– Galvatron wygląda genialnie – prawie tak samo jak w kreskówce – przynajmniej z twarzy. Tylko dlaczego do jasnej cholery zamienia się w ciężarówkę jak Prime?

Podsumowując – można obejrzeć, jak wyjdzie na DVD, w domu z browarkiem i leżąc a nie siedząc. Nic więcej.

P.S. Aha – ostatnia scena sugeruje, że w kolejnej części może nie być ludzkich aktorów. Zwłaszcza, że przetrwał Galvatron, a to oznacza, że może się pojawić Unicron. A taka mieszanka to raczej skala kosmiczna, niż rozbijanie się po ziemi.

P.P.S. Jak wiadomo, fetyszem Pana Bay’a są wybuchy. Teraz jest jeszcze jeden – robiące fikołki olbrzymie roboty. Tak jak w poprzednich częściach było to jeszcze do zniesienia, tak w Transformers 4: Age of Extinction jest tego po prostu tak idiotycznie dużo, że mało kto jest to w stanie zdzierżyć.

Reklamy

2 comments

  1. No mówiłem. Nowy gatunek filmowy:
    „Dramat SF”
    Chodakowska drży, bo jak będzie DVD to już nikt nie będzie chciał z nią ćwiczyć, „Zrób fikołka a Autobotem”

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s