DC

Zawsze bądź sobą, ale jeśli możesz być …

c0emdgbwiaeflui

Z racji tego, że już w piątek premiera nowego Brickmovie, tym razem z Gackiem w roli głównej, postanowiłem przygotować mój subiektywny przewodnik po DC Lego Movies. Nie ma ich aż tak strasznie dużo, w porównaniu do całości animacji DC od WB Animation, więc ta lista nie będzie jakoś specjalnie długa :)

W sumie mamy 5 pełnometrażowych filmów związanych z uniwersum DC (nie licząc seriali, TV Specials i tym podobnych). Oczywiście jeśli brać pod uwagę wszyskie filmy LEGO jest ich znacznie więcej, ale szczerze mówiąc to poza superbohaterskimi wersjami i Lego Movie nie widziałem żadnych innych (nawet tych związanych z Gwiezdnymi Wojnami – przyznaję się bez bicia).

Jeszcze jeden, krótki disclaimer – nigdy chyba nie robiłem nigdzie takich list (mogę się mylić – pamięć nie ta), więc będzie to mój pierwszy raz, dlatego wybaczcie jakieś błędy.

Disclaimer 2 – SPOILERS, obviously!

Po tym ciut przydługim wstępie, lista (lecimy od najsłabszego do najlepszego):

Lego Batman: The Movie – DC Super Heroes Unite

lego_batman_the_movie_cover

Pierwszy film jaki się ukazał, jest … dziwny, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Oparty jest na grze video Lego Batman 2: DC Super Heroes. To taka fajniejsza wersja walkthrough z Yotube. Do tego za pieniądze. Więc sami rozumiecie. Postanowiono wykorzystać cutsceny z gry, ale zamiast gameplay’u mamy nagrane jeszcze raz sekwencje pokazujące co dzieje się w czasie przechodzenia gry. Fabuła oczywiście jest dość naiwna i prosta jak konstrukcja cepa, a całość ratują sytuacyjne gagi pomiędzy Batmanem i Supermanem. Generalnie – można sobie odpuścić.

Lego DC Comics Super Heroes: Justice League: Cosmic Clash

p12573273_p_v8_aa

Chyba najbardziej epicka cześć. Brainac jako główny przeciwnik, podróże w czasie. Jest kilka fajnych scen, głównie z udziałem Gacka (przebranie w epoce kamienia łupanego, rozmowa z Brainac’iem w finale), jednak całość niesamowicie mnie znudziła i nie ratuje tego nawet pojawienie się superbohaterów z futurystycznego Legion of Super-Heroes. Film nawiązuje do poprzednich części, widać że twórcy chcieli kontynuować niektóre wątki, jednak nie wyszło to filmowi na dobre. Całość jest po prostu ekstremalnie nudna. A to dziwne, bo niczego filmowi nie brakuje i w gruncie rzeczy nie odstaje on tak bardzo od pozostałych produkcji.

Lego DC Comics Super Heroes: Justice League vs. Bizarro League

lego_dc_comics_super_heroes_justice_league_vs-_bizarro_league_cover

Drugie miejsce razem z filmem opisanym poniżej. Ze względu na to, że jedną z głównych postaci jest Bizarro pokazany w sposób wręcz prześmiewczy, ale z zachowaniem swoistej granicy dobrego smaku. Kiedy z czasem pojawiają się inne postacie stworzone na podobieństwo Bizarro zaczyna się robić jeszcze zabawniej. Jednocześnie jest to opowieść o akceptacji odmienności i nie ocenianiu kogoś powierzchownie. Dodatkowo – mamy tu całą plejadę postaci z uniwersum DC i epicką bitwę na samym końcu. Czego chcieć więcej?

Lego DC Comics Super Heroes: Justice League: Attack of the Legion of Doom

p11878121_p_v8_aw

Mam wielki problem z tym filmem, bo chciałem umieścić go na pierwszym miejscu. Całość jest dość ciekawa (genialna scena rekrutacji do Legionu, pokazująca z jednej strony cały fun klocków LEGO, a z drugiej jak wielkim kozakiem jest Deathstroke), jednak brakuje mi tego czegoś, które pozwoliłoby mi dać tej historii pierwsze miejsce. Fabuła obraca się wokół Legionu i próbach unicestwienia Ligi Sprawiedliwości przy pomocy uwolnionego przez Luthora J’onn’a J’onnz’a. Jednym z głównych bohaterów jest także Cyborg, który próbuje się wykazać zaraz po przyjęciu go do Ligi. Film ma sporo ciekawych gagów i onelinerów (Cyborg zabierający Batmanowi jego kwestię „I’m Batman”, scena z windą i generałem Samem Lane’em, rywalizacja Flasha i Green Lanterna). Plus Mark Hamill jako Trickster!

Lego DC Comics Super Heroes: Justice League: Gotham City Breakout

lego_dc_comics_super_heroes_justice_league_gotham_city_breakout

Batman na wakacjach. To zdanie, plus sposób w jaki pokazany jest Gacek w filmach LEGO (Mroczny Rycerz – to miano zostało potraktowane dosłownie w każdym z filmów) jest idealną receptą na świetny i zabawny film. W jaki sposób Superman i reszta Ligi Sprawiedliwości poradzi sobie ze złoczyńcami z Gotham, kiedy Batman będzie na wakacjach? Czy można zaskoczyć najlepszego detektywa na świecie szykując dla niego urodzinowe przyjęcie – niespodziankę? Plus świetny jak zawsze Deathstroke, sztuki walki i żyjąca pod ziemią rasa. Oczywiście całość nie jest utrzymana w tak żartobliwym tonie, w jakim będzie zapewne Batman The Movie, ale jest to dobra wprawka przed nadchodząca premierą.

Reklamy

Justice League Dark

51436

Najnowsza odsłona animowanego świata DC traktuje o magii, demonach i zjawiskach nadprzyrodzonych. Na ekranie pojawiają się bardziej egzotyczne postaci, niekoniecznie znane przez przeciętnego zjadacza komiksów DC. Panie i Panowie – oto Justice League Dark, czyli wesoła menażeria której przewodzi nie kto inny jak największy pechowiec serialowych ekranizacji – John Constantine.

Ale od początku – mroczna liga sprawiedliwości, to zespół składający się oryginalnie z Johna Constantine’a, Zatanny, Deadmana, Madame Xanadu i Shade’a the changing man’a. Ta wesoła ekipa zajmuje się sprawami związanymi z magią, zjawiskami mistycznymi i okultystycznymi, które nastręczają problemów oryginalnej Lidze.

I tak mniej więcej zawiązuje się film o którym tutaj mowa – seria zjawisk nadprzyrodzonych z którymi stykają się członkowie Ligii prowadzi do nawiązania kontaktu z Constantinem przez…Batmana, który oczywiście stoi na stanowisku, że magia i okultyzm to bzdury. Jest to też związane z genialnym one linerem wypowiadanym przez Gacka kilkukrotnie w czasie całego seansu. Jego genialna prostota po raz kolejny pokazuje poważnego i sarkastycznego Mrocznego Rycerza w sposób lekki i zabawny.

Cały film jest jednak utrzymany w mrocznym klimacie z domieszką komiksowego okultyzmu. Mamy więc demony, magię, pentagramy, duchy i dużo krwi. Ta animacja otrzymała oznaczenie R, co oznacza że jak na kreskówkę niektóre sceny mogą być dość drastyczne (jak chociażby cały początek filmu) co jednak tylko podkreśla klimat w jakim przyjdzie nam zanurzyć się na 75 minut trwania JLD.

Nie sposób tutaj nie wspomnieć o odwiecznym rywalu DC, czyli Marvelu i jego ostatnim kinowym hicie: Doktorze Strange. O dziwo tematyka jest niezwykle zbieżna, jednak tak jak bardzo lubię marvelowskiego Sorcerer Supreme tak Constantine i ten mroczniejszy sposób pokazywania magii z mocniejszym naciskiem na okultyzm, a nie mistycyzm bardziej do mnie przemawia. Marvel koncentruje wokół wschodniego mistycyzmu, umiejętnie wplatając kolejne elementy do MCU, jest jednak – pomimo rozmachu – zbyt czysty, zbyt sterylny. Nie wiem, może jestem staroświecki ale magia w postaci nawet różowych pentagramów i macek jest bardziej atrakcyjna niż mnisi z Shaolin i tarcze z pomarańczowych pentagramów. No i Constantine jest palaczem co sprawia że praktycznie z automatu się z tym gościem utożsamiam.

Kreska, animacja i postacie stylem zbliżone są do Batman: Assault on Arkham co dla mnie jest dużym plusem, bo bardzo odpowiada mi klimat, kreska i kolorystyka. Magia przedstawiona jest z jednej strony bardzo widowiskowo (lewitujące w powietrzu znaki okultystyczne mieniące się naprawdę wieloma kolorami) a z drugiej naprawdę prosto i sympatycznie. Nie spowalnia akcji a jest dla niej świetnym dodatkiem.

W produkcji będziemy mieli okazję zobaczyć śmietankę okultystycznego światka DC, czyli Johna Constantine’a (któremu głosu użyczył Matt Ryan), Zatannę (której głosu użyczyła znana chociażby z nowej wersji Tomb Raider’a Camilla Luddington), Jasona Blooda/Etrigana (głos Ray Chase, znany chociażby jako Noctis z FF XV), czy Deadmana, który przewijał się już w poprzednich animacjach (Nicholas Turturro). Patrząc na innych aktorów podkładających głosy w tej animacji nie można pominąć takich nazwisk jak: Jason O’Mara (Batman), Rosario Dawson (Wonder Woman), czy Alfred Molina (Destiny) i Jerry O’Connell (Superman).

Całość nie jest super wybitna (zarówno jeśli chodzi o intrygę jak i ogólny feel), ale zaciera złe wspomnienia po tragicznym Killing Joke i przywraca wiarę w animacje DC i to, że ich poziom zostanie utrzymany w przyszłości, a szefostwo wyciągnęło wnioski z poprzedniej produkcji, którą – przynajmniej ja – chciałbym wymazać z pamięci.

Nastraja też optymistycznie przez nadchodzącymi w tym roku Teen Titans: Judas Contract i Batman and Harley Quinn. Jeżeli więc macie możliwość obejrzenia JLD to zróbcie to. To animacja naprawdę trzymająca poziom i dająca nieco inne spojrzenie na uniwersum DC, zwłaszcza po świetnym (choć innym) Doktorze Strange.